Messi podszedł do “Lewego”. “To zdjęcie obiegnie świat”

Fajnie jest rywalizować z Messim na boisku, ale nie można nikogo z nim porównywać, bo to jest bluźnierstwo. Nie “wklejajmy” Lewandowskiego w rywalizację z Bogiem Futbolu, bo to nieuczciwe.

Z pojedynku z geniuszem trudno wyjść zwycięzcą. Nawet gdy się strzela gola.

Zaczęło się od miłego obrazka tuż przed początkiem meczu. Do stojącego na środku boiska Lewandowskiego podszedł Messi (dokładnie tak, a nie odwrotnie!). Dużo wyższy Robert objął Argentyńczyka ramieniem jak brata. Z kolei Leo poklepał Polaka po plecach, wymienili kilka przyjacielskich słów. To nie było przywitanie, obstawiałbym, że panowie widzieli się już tego dnia na stadionie Soldier Field wcześniej.

To było coś, co miał zobaczyć świat. W tym geście było dużo wzajemnego szacunku, ale i szczypta marketingu. To jest Ameryka, tutaj futbol się sprzedaje. A najlepiej sprzedają go gwiazdy. A już dwie największe gwiazdy MLS razem to jest rarytas dla operatorów kamer i fotoreporterów. To zdjęcie obiegnie Amerykę. Ba! Obiegnie świat.

Drugi miły obrazek meczu to gol Roberta. Wrzutka Andrew Gutmana z lewej strony była świetna, ale mało kto skończyłby tę akcję w sposób, w jaki to zrobił Lewandowski. Piłka była bardzo wysoko, trzeba było ją uderzyć z woleja, w niemal akrobatyczny sposób. I „Lewy” zrobił to idealnie. Huknął prosto z powietrza taką „bombę”, że nie było co zbierać. Czapki z głów.

Praktycznie przez cały mecz było widać, że dla Lewandowskiego to nie jest taki mecz, jak wszystkie inne. Że w starciu z Interem Miami zależy mu na wyniku wyjątkowo. Polak był skoncentrowany, dużo podpowiadał kolegom, ustawiał ich na boisku, mobilizował. Żadnych niepotrzebnych gestów, zero machania rękami, zero frustracji. Pracował w obronie, bronił we własnym polu karnym przy rzutach rożnych, a przy wolnych stawał w murze i bronił uderzenia Messiego. Ale w ofensywie już więcej zagrożenia nie stworzył, mimo że walczył, że szarpał, przepychał itd. To był dobry mecz Roberta, ale po golu, już bez konkretów.

Fajnie jest rywalizować z Messim na boisku, ale nie można nikogo z nim porównywać, bo to jest bluźnierstwo. Nie “wklejajmy” Lewandowskiego w rywalizację z Bogiem Futbolu, bo to nieuczciwe. Z pojedynku z geniuszem trudno wyjść zwycięzcą. Nawet gdy się strzela gola. Zaczęło się od miłego obrazka tuż przed początkiem meczu. Do stojącego na środku boiska Lewandowskiego podszedł…

Fajnie jest rywalizować z Messim na boisku, ale nie można nikogo z nim porównywać, bo to jest bluźnierstwo. Nie “wklejajmy” Lewandowskiego w rywalizację z Bogiem Futbolu, bo to nieuczciwe. Z pojedynku z geniuszem trudno wyjść zwycięzcą. Nawet gdy się strzela gola. Zaczęło się od miłego obrazka tuż przed początkiem meczu. Do stojącego na środku boiska Lewandowskiego podszedł…