Znowu byliśmy blisko. I znowu dostaliśmy po łapach
- by Shiloh Dynasty
- 14
Godziny przygotowań i analiz, a na koniec polskie drużyny wylatują z Ligi Konferencji po golu samobójczym i rykoszecie. Czwartek był bardzo bolesnym dniem z perspektywy kibiców Rakowa Częstochowa i Lecha Poznań.
To jest ta sytuacja, gdy już wydaje ci się, że masz coś na wyciągnięcie ręki, już prawie po to sięgasz, ale w ostatniej chwili ktoś daje ci po łapach i mówi: “nic z tego”. Po raz kolejny coś wymyka nam się na ostatniej prostej.
Nie udało się powtórzyć sukcesu sprzed roku, gdy mieliśmy dwie drużyny w ćwierćfinale Ligi Konferencji. Chociaż, żeby być obiektywnym: przed rokiem Jagiellonia Białystok rywalizowała z przeciętnym Cercle Brugge, a Legia Warszawa z FK Molde. Z całym szacunkiem, ale to trochę inna półka niż Fiorentina czy Szachtar Donieck, z którymi grały Raków Częstochowa i Lech Poznań.
Chociaż to nie zmienia faktu, że brakowało tak niewiele.
Szczególnie w przypadku “Kolejorza”. Wielogodzinne analizy, założenia taktyczne, półprzestrzenie i te sprawy. A na koniec o wszystkim decyduje KURIOZALNY I NIEWYOBRAŻALNY gol samobójczy. I dzięki temu do kolejnej fazy rozgrywek awansuje zespół, który w rewanżu oddał jeden celny strzał (i to nie ten, który zakończył się golem).
Jasne, w Poznaniu Szachtar był wyraźnie lepszy. Lechici mówili, że to zespół, który powinien grać w Lidze Mistrzów. Ale w rewanżu? Zwykli śmiertelnicy z furą szczęścia.
Szkoda. Tyle dobrego, że Lech ten rewanżowy mecz wygrał, więc dorzucił kolejne punkty do rankingu UEFA.
Nie udało się Lechowi Poznań w sezonie 2022/23 (1:4, 3:2). Nie udało się Jagiellonii Białystok miesiąc temu (0:3, 4:2). Wreszcie nie udało się w marcu Rakowowi Częstochowa (1:2, 1:2).
Podpuszczała Fiorentina. Testowała cierpliwość Polaków. Wydawało się, że jest blisko, że w końcu się uda. Ale nie. Nic z tych rzeczy.
Przy obu meczach Rakowa z Fiorentiną w oczy rzucał się brak jakości. To znaczy: w obronie jeszcze jako tako to wyglądało. Ale gdy trzeba było coś wykreować, to robiły się problemy. Sorry, ale Oskar Repka i Patryk Makuch zostali brutalnie zweryfikowani na tle Fiorentiny. To nie ten poziom. Ivi Lopez? W Ekstraklasie magik, tutaj był hamulcowym. Wyszedł na boisko pospacerować.
Godziny przygotowań i analiz, a na koniec polskie drużyny wylatują z Ligi Konferencji po golu samobójczym i rykoszecie. Czwartek był bardzo bolesnym dniem z perspektywy kibiców Rakowa Częstochowa i Lecha Poznań. To jest ta sytuacja, gdy już wydaje ci się, że masz coś na wyciągnięcie ręki, już prawie po to sięgasz, ale w ostatniej chwili ktoś…
Godziny przygotowań i analiz, a na koniec polskie drużyny wylatują z Ligi Konferencji po golu samobójczym i rykoszecie. Czwartek był bardzo bolesnym dniem z perspektywy kibiców Rakowa Częstochowa i Lecha Poznań. To jest ta sytuacja, gdy już wydaje ci się, że masz coś na wyciągnięcie ręki, już prawie po to sięgasz, ale w ostatniej chwili ktoś…