Lewandowski sam jest sobie winien. “Skazany na dożywocie”

Robert Lewandowski w meczu z Bośnią i Hercegowiną był jak Woody – drewniany kowboj z “Toy Story”. W piątek przeciwko Rumunii “Lewy” zagrał tak, jakby przyjechał na Stadion Narodowy srebrnym DeLoreanem wprost z przeszłości.

Nie ma ludzi niezastąpionych. Chyba że mówimy o Robercie Lewandowskim w reprezentacji Polski. Mecz z Rumunią (6:0) potwierdził, że “Lewy” może (musi?) być jak Franz Maurer i grać w kadrze “do samego końca – swojego lub jej”. Z dwóch powodów. Po pierwsze, lata mijają, a on ciągle strzela gole.

W piątek skompletował swój pierwszy reprezentacyjny hat-trick od 7 lat. Dokonał tego, mając 38 lat i 48 dni – tylko Lionelowi Messiemu (38 lat i 358 dni) i Sunilowi Chhetriemu (38 lat i 318 dni) sztuka taka udała się w późniejszym wieku. Pod tym względem “Lewy” zawstydził nawet długowiecznego Cristiano Ronaldo, który ostatni hat-trick dla Portugalii ustrzelił, mając 36 lat i 247 dni.

To wielki wyczyn Lewandowskiego. Mówimy przecież o piłkarzu w wieku, w którym inni wielcy snajperzy byli albo na zupełnej emeryturze, albo tylko na reprezentacyjnej, albo byli cieniami samych siebie. Zdobywcy Złotej Piłki “France Football” Eusebio i Jean Pierre-Papin byli na zupełnych peryferiach, a Gerd Mueller, Paolo Rossi, Karl-Heinz Rummenigge, Marco van Basten, Ronaldo Nazario czy Andrij Szewczenko nie grali w ogóle.

Pele, Thierry Henry, David Villa czy Zlatan Ibrahimović byli – jak “Lewy” – w MLS, ale nie łączyli tego z reprezentowaniem kraju po kilkugodzinnym locie. Luca Toni, Fabio Quagliarella, Ferenc Puskas czy Silvio Piola jako rówieśnicy Lewandowskiego strzelali w europejskich klubach, ale w kadrze nie występowali.

Doceńmy więc to, że 38-letni Lewandowski po transferze do Chicago Fire – “jak Czarnecki do Poznania…” – dla reprezentacji ratowania rzuca się przez ocean. I to w chwili, gdy drużyna narodowa zatoczyła historyczne koło do najmroczniejszego okresu w XXI wieku i w el. ME 2024 i MŚ 2026 potrafiła zdobyć komplet punktów tylko z rywalami z drugiej “setki” rankingu FIFA. I to nie wszystkimi (patrz: Mołdawia).

Doceńmy to, bo “Lewy” nie jest już nic winien reprezentacji Polski. Zrobił dla niej i tak zdecydowanie więcej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać i oczekiwać. Gra w niej nieprzerwanie najdłużej w historii (18 lat i 23 dni). Rozegrał w niej najwięcej spotkań (170) i strzelił najwięcej goli (92). Najdłużej jest kapitanem (12 lat).

Robert Lewandowski w meczu z Bośnią i Hercegowiną był jak Woody – drewniany kowboj z “Toy Story”. W piątek przeciwko Rumunii “Lewy” zagrał tak, jakby przyjechał na Stadion Narodowy srebrnym DeLoreanem wprost z przeszłości. Nie ma ludzi niezastąpionych. Chyba że mówimy o Robercie Lewandowskim w reprezentacji Polski. Mecz z Rumunią (6:0) potwierdził, że “Lewy” może (musi?) być jak…

Robert Lewandowski w meczu z Bośnią i Hercegowiną był jak Woody – drewniany kowboj z “Toy Story”. W piątek przeciwko Rumunii “Lewy” zagrał tak, jakby przyjechał na Stadion Narodowy srebrnym DeLoreanem wprost z przeszłości. Nie ma ludzi niezastąpionych. Chyba że mówimy o Robercie Lewandowskim w reprezentacji Polski. Mecz z Rumunią (6:0) potwierdził, że “Lewy” może (musi?) być jak…