“Kradzież”. Tego Argentyna nigdy nie wybaczy Anglii. To już 193 lata!
- by Shiloh Dynasty
- 3
Argentyna nie znosi Anglii. Ale tak naprawdę nie znosi. Widać to na stadionach i lokalnych autobusach. Mało tego – oni obowiązek walki z Wielką Brytanią mają wręcz zapisany w konstytucji. Dlatego w Atlancie odbędzie się coś dużo więcej niż mecz.
Trener Lionel Scaloni może sobie mówić, co chce, ale i tak nikt mu nie wierzy. Gadanie, że Argentyna – Anglia w półfinale mistrzostw świata to spotkanie tylko piłkarskie i nie ma co dorabiać do niego innych teorii, nie ma żadnego sensu. To nie jest zwykła boiskowa rywalizacja o wejście do wielkiego finału mistrzostw świata. Wie to każdy Argentyńczyk. I Scaloni – Argentyńczyk – pewnie też. Na stadionie w Atlancie znowu padną zatem oskarżenia o kradzież, zbiorowe zabójstwo, a kibice Albicelestes będą podskakiwać i skandować: “Kto nie skacze, jest Anglikiem”.
– Rzeczywiście jest tak, że Anglik nie lubi Argentyńczyka, a Argentyńczyk Anglika? – pytam Magdalenę Lisińską, latynoamerykanistkę.
Nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że Brytyjczyk w ogóle sobie cokolwiek myśli o Argentynie. Ale w drugą stronę, w uproszczeniu, tak to działa – odpowiada.
A chodzi o Falklandy (dla Brytyjczyka) albo Malwiny (dla Argentyńczyka) – to archipelag ok. 700 wysp położony na południowym Atlantyku, niespełna 500 km od wybrzeży Argentyny. Mieszka tam niespełna 4 tys. osób, głównie pochodzenia brytyjskiego. Mocno tam wieje, dużo pada, najczęściej jest zimno i znajduje się tam więcej pingwinów i owiec niż ludzi. Nie brzmi jak raj na ziemi, ale właśnie o te tereny toczy się, liczony już w setkach lat, główny spór między Brytyjczykami a Argentyńczykami. Falklandy oficjalnie należą do Wielkiej Brytanii, ale Argentyna rości sobie do nich prawa, uważając, że zostały jej zwyczajnie ukradzione.
– Nie da się być Argentyńczykiem i nie wierzyć, że te wyspy kiedyś wrócą do Argentyny. Malwiny to część ich tożsamości. Co innego dla Brytyjczyków. Kiedy wybuchła wojna o Falklandy, wysłani do walki brytyjscy żołnierze nie do końca wiedzieli, gdzie te wyspy leżą. Są nawet wspomnienia jednego z nich, który, usłyszawszy “Falklandy”, myślał, że to gdzieś obok Szkocji, bo mu się skojarzyło z “Szetlandami” – opowiada Magdalena Lisińska.
Argentyna nie znosi Anglii. Ale tak naprawdę nie znosi. Widać to na stadionach i lokalnych autobusach. Mało tego – oni obowiązek walki z Wielką Brytanią mają wręcz zapisany w konstytucji. Dlatego w Atlancie odbędzie się coś dużo więcej niż mecz. Trener Lionel Scaloni może sobie mówić, co chce, ale i tak nikt mu nie wierzy. Gadanie,…
Argentyna nie znosi Anglii. Ale tak naprawdę nie znosi. Widać to na stadionach i lokalnych autobusach. Mało tego – oni obowiązek walki z Wielką Brytanią mają wręcz zapisany w konstytucji. Dlatego w Atlancie odbędzie się coś dużo więcej niż mecz. Trener Lionel Scaloni może sobie mówić, co chce, ale i tak nikt mu nie wierzy. Gadanie,…