Francja wreszcie stała się potworem. Tak rodzi się nowy mistrz świata?
- by Shiloh Dynasty
- 7
Chyba wreszcie udało się to wszystko połączyć: ogromny talent, poczucie zjednoczenia i granie z uśmiechem. Francuzi skandują więc nazwiska kolejnych bohaterów, a zaczynają od Didiera Deschampsa, który najpierw sam musiał się zmienić, by mogła się zmienić cała reprezentacja. 3:0 ze Szwecją? Wyglądało jak mecz drużyny, która może zostać mistrzem świata. Zachowanie Francuzów po meczu było jednak bardzo wymowne. Korespondencja Dawida Szymczaka, dziennikarza Sport.pl.
Wszystko, co stało się w 45. minucie, może być wizytówką obecnej Francji, która nie tylko ma od groma talentu, ale wreszcie jest też niezwykle zjednoczona. Jeśli talent oznacza robienie rzeczy trudnych w taki sposób, że wyglądają na banalne, to akcja, po której gola na 1:0 strzelił Kylian Mbappe, aż od talentu kipiała. Zagrali to przecież w sposób pozornie bardzo łatwy: Michael Olise do Ousmane Dembele, ten między dwóch Szwedów prosto do Mbappe, który następnie zwiódł rywali, zbiegł z piłką do środka i uderzył idealne przy słupku. I już to mogło zachwycić. A pamiętać trzeba jeszcze, że oni przeprowadzili tę akcję w polu karnym, po rzucie rożnym, gdy niemal wszyscy szwedzcy piłkarze byli w okolicach własnej bramki. Tworzyć i znajdować przestrzenie w takim tłoku? Chory poziom, zarezerwowany dla nielicznych. A to nie było wszystko.
A później Mbappe zdecydował się na gest, którego nie można zlekceważyć – wybitny francuski indywidualista, którego akurat Didier Deschamps zawsze bronił przed oskarżeniami, że destabilizuje drużynę i bardziej pasowałby mu sport indywidualny, pobiegł prosto do selekcjonera i zadedykował mu tego gola. Deschamps kilka dni temu dowiedział się o śmierci swojej mamy. Wrócił do Francji na pogrzeb, zostawiając drużynę na kilka dni – w tym na ostatni grupowy mecz z Norwegią – w rękach swojego wieloletniego asystenta, Guya Stephana. Gdy znów pojawił się na mundialu, powiedział, że jest mu ciężko, ale wejście w wir pracy bardzo mu pomoże.
Chyba wreszcie udało się to wszystko połączyć: ogromny talent, poczucie zjednoczenia i granie z uśmiechem. Francuzi skandują więc nazwiska kolejnych bohaterów, a zaczynają od Didiera Deschampsa, który najpierw sam musiał się zmienić, by mogła się zmienić cała reprezentacja. 3:0 ze Szwecją? Wyglądało jak mecz drużyny, która może zostać mistrzem świata. Zachowanie Francuzów po meczu było…
Chyba wreszcie udało się to wszystko połączyć: ogromny talent, poczucie zjednoczenia i granie z uśmiechem. Francuzi skandują więc nazwiska kolejnych bohaterów, a zaczynają od Didiera Deschampsa, który najpierw sam musiał się zmienić, by mogła się zmienić cała reprezentacja. 3:0 ze Szwecją? Wyglądało jak mecz drużyny, która może zostać mistrzem świata. Zachowanie Francuzów po meczu było…