Z dużej chmury mały deszcz. Brazylia nie rzuciła na kolana

Nie był to hit przez duże H. Pierwsza połowa obiecująca, druga raczej przeciętna. Mecz fazy grupowej mistrzostw świata Brazylii z Marokiem zakończył się remisem 1:1.

Tegoroczny mundial można już z czystym sumieniem określić jako rozpoczęty. Czerwona wstęga została przecięta, pięciokrotni mistrzowie świata weszli do gry.

Canarinhos czekają na triumf w MŚ od 24 lat (pamiętny turniej w Korei Płd. i Japonii). I – delikatnie mówiąc – nie zachwycili w meczu otwarcia.

Problem polegał na tym, że Brazylii przez pierwsze pół godziny w zasadzie nie było na boisku. Jeśli ktoś tu wyglądał na faworyta do zwycięstwa w całym turnieju, to była to reprezentacja Maroka – grająca odważnie, finezyjnie, z polotem, stwarzająca sytuacje. Brakowało tylko wykończenia, troszeczkę chłodnej głowy, gdy trzeba było zadać cios.

Jednak w końcu Marokańczycy dopięli swego – wyprowadzili zabójczy kontratak, Brahim Diaz zagrał na wolne pole, a Ismael Saibari popisał się efektowną podcinką nad wychodzącym poza pole karne Alissonem. Cudowna akcja, fantastyczne wykończenie.

No właśnie, ale po trzydziestu minutach podopieczni Carlo Ancelottiego się obudzili. Wystarczył jeden moment. Jeden błysk geniuszu Viniciusa, który efektownie ograł rywala w polu karnym i oddał potężny strzał w kierunku dalszego słupka. Z niczego zrobiło się 1:1. A pod koniec pierwszej połowy Brazylia mogła nawet prowadzić, choć to byłoby chyba zbyt dużo. Na wysokości zadania stanął jednak Yassine Bounou, broniąc świetny strzał nożycami Lucasa Paquety.

Po przerwie nie działo się nic albo prawie nic. Maroko? Tak naprawdę bez ani jednej sensownej akcji (dopiero w doliczonym czasie gry musiał się spiąć Alisson). Brazylia raz zaskoczyła po szybko rozegranym aucie, ale Igor Thiago strzelił prosto w bramkarza. A gdy Vinicius podał płasko w pole karne, to nie przyłożył się do uderzenia Raphinha. Poza tym nikt nie chciał zaryzykować i ruszyć po pełną pulę.

I cóż. 1:1. Mało. Warunki atmosferyczne zadania nie ułatwiały, ale mimo wszystko spodziewaliśmy się czegoś więcej. To nie był hit przez duże H.

Nie był to hit przez duże H. Pierwsza połowa obiecująca, druga raczej przeciętna. Mecz fazy grupowej mistrzostw świata Brazylii z Marokiem zakończył się remisem 1:1. Tegoroczny mundial można już z czystym sumieniem określić jako rozpoczęty. Czerwona wstęga została przecięta, pięciokrotni mistrzowie świata weszli do gry. Canarinhos czekają na triumf w MŚ od 24 lat (pamiętny turniej…

Nie był to hit przez duże H. Pierwsza połowa obiecująca, druga raczej przeciętna. Mecz fazy grupowej mistrzostw świata Brazylii z Marokiem zakończył się remisem 1:1. Tegoroczny mundial można już z czystym sumieniem określić jako rozpoczęty. Czerwona wstęga została przecięta, pięciokrotni mistrzowie świata weszli do gry. Canarinhos czekają na triumf w MŚ od 24 lat (pamiętny turniej…