Mecz-absurd w Gliwicach. Raków nie istniał i… rozbił Piasta
- by Shiloh Dynasty
- 7
Przedziwne to było spotkanie. Piast Gliwice całkowicie zdominował Raków Częstochowa, który na boisku nie istniał, a… po prostych błędach i przeogromnej nieskuteczności wygrał 3:1.
Piast Gliwice w kończącym się sezonie PKO Ekstraklasy przechodzi przez bardzo różne momenty. Od fatalnego początku i szorowaniu po dnie tabeli, przez wyjście ze strefy spadkowej i nawet możliwościami do walki o puchary, przez ponowną bitwę o utrzymanie. Obecnie gliwiczanie potrzebują trzech punktów, by zapewnić sobie ligowy byt i ze spokojem jechać na ostatni mecz do Łodzi.
Trzeba jednak pamiętać, że Raków Częstochowa też ma o co walczyć, bo zwycięstwo przy Okrzei zapewni mu grę w eliminacjach przynajmniej do Ligi Konferencji, a przy dobrym układzie innych wyników, nawet wicemistrzostwo Polski i bój w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów.
To spotkanie nie mogło się dla Piasta gorzej, a Rakowa lepiej rozpocząć. Po upływie niespełna minuty Filip Borowski popełnił fatalny w skutkach błąd, bowiem podawał zbyt lekko do swojego bramkarza. Piłkę przejął Jean Carlos Silva, wbiegł w pole karne i spokojnym uderzeniem pokonał Dominika Holca. Taki obrót spraw nie załamał jednak gospodarzy, którzy zaczęli szukać wyrównania.
Próbował Jakub Lewicki z dystansu, Patryk Dziczek nawet trafił do siatki, ale wcześniej piłka po podaniu była już poza linią końcową, a najlepszą okazję zmarnował Juande Rivas. Hiszpan strzelał z najbliższej odległości, ale jakimś cudem uderzył w Kacpra Trelowskiego. Piast grał, a Raków strzelał, bo w 25. minucie było już… 0:3.
Najpierw kapitalnie w okienko z rzutu wolnego przymierzył Marko Bulat, a kilka chwil później po szybkim wypadzie Tomasz Pieńko płaskim strzałem pokonał źle ustawionego Holca. Problemem niebiesko-czerwonych była fatalna postawa w defensywie, bo w zasadzie wszystkie gole zostały podarowane rywalowi, ale i ogromne kłopoty w momentach, gdy trzeba było finalizować stuprocentowe sytuacje.
Najlepszym tego dowodem były kolejne szanse, bo Ślązacy się nie załamali, tylko nadal szukali swoich bramek. A to po główce Rivasa na linii świetnie zachował się Trelowski, by za kilkadziesiąt sekund Hugo Vallejo z najbliższej odległości strzelił w bramkarza. I jeszcze w końcówce pierwszej połowy futbolówkę z linii bramkowej po próbie Jasona Lokilo wybił Silva. Naprawdę zadziwiające było to, że częstochowianie, którzy w ogóle nie mieli piłki i wyprowadzili jedną akcję, strzelili aż trzy gole po prezentach od rywala, który raz za razem im zagrażał.
Przedziwne to było spotkanie. Piast Gliwice całkowicie zdominował Raków Częstochowa, który na boisku nie istniał, a… po prostych błędach i przeogromnej nieskuteczności wygrał 3:1. Piast Gliwice w kończącym się sezonie PKO Ekstraklasy przechodzi przez bardzo różne momenty. Od fatalnego początku i szorowaniu po dnie tabeli, przez wyjście ze strefy spadkowej i nawet możliwościami do walki o…
Przedziwne to było spotkanie. Piast Gliwice całkowicie zdominował Raków Częstochowa, który na boisku nie istniał, a… po prostych błędach i przeogromnej nieskuteczności wygrał 3:1. Piast Gliwice w kończącym się sezonie PKO Ekstraklasy przechodzi przez bardzo różne momenty. Od fatalnego początku i szorowaniu po dnie tabeli, przez wyjście ze strefy spadkowej i nawet możliwościami do walki o…